Uwielbiam pracę w szkole. I chyba właśnie dlatego tak trudno było mi z niej odejść.
Bo szkoła potrafi człowieka wykończyć, przeczołgać, wystawić na próbę cierpliwość, organizację i poziom kofeiny we krwi, a jednocześnie dać coś, czego nie da się znaleźć w wielu innych miejscach – poczucie, że to, co robisz, ma znaczenie.
To była jednocześnie najlepsza i najgorsza praca na świecie.
Decyzja o rezygnacji z pracy w szkole nie była łatwa. Tym bardziej że zawodowo naprawdę miałam poczucie, że jestem w dobrym miejscu. Rok w rok Nagroda Dyrektora, kolejne projekty, pomysły, realizacje. A w marcu 2026 roku zostałam wyróżniona przez Fundację Polka XXI w kategorii Edukacja za projekt medialny, który realizowałam w Szkole Podstawowej im. 11 Listopada w Rusi.
I chyba właśnie wtedy pomyślałam sobie po raz kolejny: naprawdę udało nam się zrobić coś fajnego.
Bo czasem jedna audycja uruchamia coś znacznie większego.
Zaczęło się od radiowej audycji „Dzieciaki Mają Głos”.
Potem pojawił się pomysł na szkolny radiowęzeł Radio Węzła.
A dziś jest już „RadioAktywni” – pełnoprawny projekt edukacji medialnej i podcastu, który uczniowie zrealizowali w ramach projektu unijnego.
I właśnie w tym projekcie najbardziej podoba mi się to, że radio jest tylko narzędziem.
Bo przecież nie chodzi tak naprawdę o mikrofon.
Nie chodzi nawet o podcast.
Chodzi o to, żeby młody człowiek uwierzył, że ma coś do powiedzenia.
Moi uczniowie nauczyli się nagrywać audycje, przygotowywać materiały, przeprowadzać wywiady i pracować nad podcastem. Ale przy okazji nauczyli się czegoś znacznie ważniejszego – jak rozmawiać z drugim człowiekiem.
Jak przygotować pytania.
Jak słuchać odpowiedzi.
Jak dopytać, zamiast tylko czekać na swoją kolej.
Jak nie bać się mikrofonu.
I, co najważniejsze, jak nie bać się własnego głosu.
Bo kiedy jedenastolatek czy trzynastolatka siada przed mikrofonem, a chwilę później prowadzi rozmowę z ważną osobą, zadaje jej konkretne pytania i robi to z coraz większą pewnością siebie, to trudno nie pomyśleć: właśnie po to to wszystko.
Jeżeli potrafię nauczyć 11-, 12- czy 13-latka nagrywać podcast, przygotować wywiad i przeprowadzić rozmowę z ważnym człowiekiem, to jestem w stanie nauczyć tego każdego.
Bo praca z młodymi dziennikarzami nauczyła mnie przede wszystkim jednego: kompetencji można się nauczyć. Strach można oswoić. A pewność siebie często pojawia się dopiero wtedy, kiedy ktoś da ci przestrzeń, żeby spróbować.
Dlatego kończąc pracę w szkole, nie kończę pracy z ludźmi.
I na pewno nie kończę pracy z moimi młodymi dziennikarzami.
Chcę zabrać ze sobą wszystko, czego nauczyła mnie szkoła – doświadczenie, energię, pomysły, umiejętność pracy z ludźmi i przekonanie, że czasem wystarczy dać komuś mikrofon, żeby odkrył, że ma własny głos.
Nie zamykam tego etapu.
Otwieram się na nowe.
Nowe projekty. Nowych ludzi. Nowe rozmowy. Nowe historie.
I być może właśnie dlatego odejście ze szkoły nie jest dla mnie końcem.
Jest początkiem kolejnego rozdziału.
Bo jeśli czegoś nauczyła mnie praca z uczniami, to tego, że najciekawsze rzeczy często zaczynają się od prostego:
„A może zrobimy radio?”
A potem już tylko próbujesz nadążyć za tym, co z tego pomysłu wyrośnie.
I właśnie za to najbardziej kocham pracę z ludźmi.
Za to, że nigdy do końca nie wiadomo, dokąd nas zaprowadzi.
